Jest średniej wielkości i leży tuż poza granicami większego miasta. Z moich okien rozciąga się widok na pola, nieużytki oraz domy sąsiadów. Z dala od ruchliwych ulic i dużych blokowisk jest bardzo spokojnie.

Klimat też jest przyjemny, ale...
z okolicznego wzgórza zimą i wiosną spływa fala mroźnego powietrza i zatrzymuje się po drodze na terenie ogrodu. Wieją też mocne wiatry, które dodatkowo obniżają temperaturę i wysuszają zimozielone rośliny. Tak więc zima i wiosna to trudny okres dla ulubionych różaneczników i azalii. Przed mroźnym wiatrem miał chronić zbudowany od zachodniej i północnej strony niewysoki mur oraz kawałek żywopłotu od strony południowej. Jednak na początku maja 2007 roku późny przymrozek dokonał takich spustoszeń, że postanowiłam ograniczyć przepływ zimnego powietrza przez ogród i otoczyłam go z pozostałych stron żywopłotem z tui oraz drewnianymi elementami tworzącymi parkan.
Tak wyglądały szkody poczynione przez jedną noc z 10-stopniowym przymrozkiem.
a

![]() |
![]() |
Osłona jest skuteczna, gdyż posadzone rośliny zagęściły się i powoli osiągają wysokość dwóch metrów. Takie odgrodzenie się zapewnia również większą intymność i daje poczucie odosobnienia.




Już w następnym roku, po posadzeniu żywopłotu i postawieniu drewnianego ogrodzenia, można było odczuć różnicę. Przetaczające się przez ogród wiatry znacznie straciły na sile i wreszcie młode, kruche pędy wielkokwiatowych róż przestały być wyłamywane. Mniej też były wysuszane zimą liście i pędy różaneczników. Poprawa ogrodowego mikroklimatu dała mi satysfakcję z wykonanej pracy - był to, według mnie, dobry pomysł.
Zapraszam do "zwiedzania" mojego ogrodu:
'
